Myślę, że każdy projektant, który choć raz zawierzył pewnemu trendowi lub się w nim rozkochał na dłużej lub co gorsze uznał jego doskonałość nadając mu miejsce w tzw. trendach „na zawsze” – po prostu się rozczarował. Jak to w miłości bywa nie zawsze spotyka nas miłość odwzajemniona, a jeśli nawet, to z trendami się człowiek żenić raczej nie powinien bo grozi mu zastój, zator lub co gorsza – twórcza czkawka. Nieszczęśliwie zakochany, najczęściej odbiera lekcję pokory i wyciąga daleko posunięte wnioski.
Niektórzy oczywiście czasem zatrzymują się w określonej stylistyce, jest to bardziej widoczne w odzieżówce – czasem relikty przeszłości przechadzają się po ulicach i zwracają swoją uwagę jakby ucieklły z planu filmowego Sztosu, Rojsta albo Tulipana (przytaczam tytuły seriali, które osobom w określonym wieku wskazują na okres pomiędzy 70-90 latami naszego stulecia).
Zatem jak wykształcić w sobie rodzaj czujności, obserwacji świata, która pomaga w rozpoznawaniu materiałów, które należą do grona tych „na zawsze”? Pokuszę się o odpowiedź na to pytanie, ponieważ w swoim życiu doświadczam właśnie powrotu mody tzw. mojej młodości ale i tak uważam, że wiele zjawisk jeszcze przede mną.
Technologia. Bezapelacyjnie, technologia jest twórcą trendów, które na długo potrafią z nami pozostać. Jednym z nich to miniaturyzacja oświetlenia, pokuszę się o stwierdzenie, że mniejsze już nie będą tzw. lampy podstawowe. Czyli jeżeli we wnętrzu stosujemy światło ogólne, do sprzątania, do doświetlania to obecnie, możemy korzystać z minimalnych lamp i wydaje się, że tak już zostanie. To jest must have, nawet jeżeli stylizujecie wnętrze jest bardziej klasyczne lub rustykalna, to oświetlenie ogólne czy techniczne – jest. Z tym co techniczne się nie dyskutuje, to taki rodzaj kręgosłupa, który ma prawo być. Możemy dyskutować o ich kompozycji i powiem wam, że moje ulubione to zawsze są lampy w parach.
Materiały. Nie będę odkrywcza jeśli powiem wszystkie materiały prawdziwe, wszystkie, które niczego nie udają. Matowe kamienie, naturalne drewniane podłogi, bezpieczne kolory bieli oraz delikatne dodatki płowej czekolady, czy grafitu ale najchętniej w wydaniu stalowym. Tapety o splotach tkaninowych lub wzorach minimalistycznych takich jak ulubiony Dots, Arte czy Albert, Vescomu. Zawsze kiedy myślę o stoiskach targowych największych marek włoskich, to mam wrażenie, że tam naprawdę nie wiele się zmienia, a zawsze jest z klasą.





Vintage we wszystkich ilościach. Meble modernistyczne, mid-century w oryginale, oryginalne lampy, szkło murano, dobrej jakości perskie dywany, hand-made, brzydkie meble oraz meble z tzw. historią – przywiezione np. z kanaryjskiego targu staroci. To samo dotyczy minimalistycznych mebli w stylu orientalnym zawsze znajda swojego odbiorcę. Surowe i szczere meble czy elementy dekoracji wnętrz w stylu industrialnym, również wpisały się do panteonu klasyków. Bo któż odmówi sobie pięknie starzejącego się stalowego stołka. Jestm wielkim fanem wzornictwa Pieta hein Eeka
Jeśli miałabym określić jednym słowem, co się nie desaktualizuje to byłoby to słowo – szczerość i kreatywność. Autorskie rozwiązania, które nie naśladują idealnego wnętrza ale charakteryzyją się unikatowością rozwiązania oraz proporcjami zawsze będą atrakcyjne nawet jeśli przez chwile z trendów wyceni wenge, a wpadnie i narozrabia czeczot, to i tak wenge kiedyś powróci.
zajrzyjcie do tego miejsca, szczerość przede wszystkim: