Cześć, mam na imię Monika, a to mój Monomonolog. Od 15 lat projektuję wnętrza, a od 5 mieszkam między Teneryfą a Polską.
Myślę, że każdy projektant, który choć raz zawierzył trendowi — zakochał się w nim na dłużej lub, co gorsza, uznał jego doskonałość i wpisał go do kategorii „na zawsze” — prędzej czy później się rozczarował.
Jak to w miłości bywa, nie zawsze jest ona odwzajemniona. A nawet jeśli jest — z trendami raczej nie warto się wiązać na stałe. Grozi to stagnacją, zablokowaniem rozwoju, a czasem po prostu… wystawieniem się na pośmiewisko.
Najczęściej taka relacja kończy się lekcją pokory. I dobrze — bo to właśnie ona buduje świadomość.
Są oczywiście tacy, którzy zatrzymują się w jednej estetyce. Najłatwiej zauważyć to w modzie — gdzie czasem po ulicach przechadzają się relikty przeszłości, jakby uciekły z planu „Sztosu”, „Rojsta” czy „Tulipana”. To obrazy, które dla wielu z nas przywołują lata 70.–90.
Jak więc wykształcić w sobie czujność? Umiejętność odróżniania tego, co chwilowe, od tego, co zostaje na dłużej?Nie ma jednej odpowiedzi, ale z perspektywy doświadczenia widzę kilka stałych punktów.





Technologia
To ona bardzo często inicjuje zmiany, które zostają z nami na lata. Dobrym przykładem jest miniaturyzacja oświetlenia. Dziś światło ogólne — techniczne, funkcjonalne — może być niemal niewidoczne. Minimalne formy stały się standardem. Niezależnie od tego, czy projektujemy wnętrze klasyczne, czy rustykalne, warstwa techniczna rządzi się swoimi prawami. Komfort nie podlega dyskusji.
Materiały
Nie odkryję niczego nowego: zostają te, które są prawdziwe. Takie, które niczego nie udają. Matowe kamienie, naturalne drewno, dobre proporcje bieli i czerni. Tapety o strukturze tkaniny, subtelne wzory, jak choćby klasyczne Dots marki Arte.
Vintage
Tu nie ma limitu. Oryginalne meble modernistyczne, mid-century, autentyczne lampy, szkło Murano, dobre perskie dywany. To rzeczy, które niosą historię — a historia się nie starzeje, tylko zmienia kontekst.
Styl
Minimalizm o orientalnych korzeniach, surowość industrialnych form — to języki, które przetrwały próbę czasu. Bo trudno odmówić sobie przyjemności obcowania z przedmiotem, który starzeje się pięknie.
Złota myśl:
Gdybym miała zamknąć to w jednym słowie, byłaby to szczerość.
Bo to, co szczere — w materiale, formie i intencji — nie traci aktualności.